piątek, 30 grudnia 2011

Pierwszy Dzień Świąt

Nie różnił się bardzo od Wigilii. Poszłam spać zaraz po 20, bo rodzice zadzwonili że będą w domu bardzo późno i mam na nich nie czekać. Znowu się na nich zawiodłam. Miałam takie nadzieje że może dziś... ale jednak nie. Wybrali pracę niż własną córką... . Mówi się trudno. Przed zaśnięciem jednak rozpakowałam prezenty. To troszkę poprawiło mi humor, bo dostałam to o co prosiłam! Dostałam malutkie pudełeczko, a w nim klucze do mojego nowego skutera! Miałam wcześniej skutery, ale w tym roku zażyczyłam sobie różowy! I dostałam! Ale mam zaciesz, heuheu! Dostałam tez złoty łańcuszek i pierścionek do tego, oraz bardzo dużo ciuchów, kosmetyków i butów. Bardzo się cieszę z tych prezentów. Prawie zapomniałam o moich rodzicach.

1 komentarz: