piątek, 30 grudnia 2011

Drugi dzień Świąt

Dziś 26 grudzień, przyjeżdza do nas cała rodzina! Mam tylko nadzieję że rodzice nie zawiodą i tym razem. Gdy wstałam rano, zapowiadał się świetny dzień. Śnieg zaczą prószyć, czułam zapach pysznego śniadanie i wiedziałam że mam swój skuter! Była dopiero 9, więc poszłam na paluszkach do pokoju rodziców. Oni tam byli! Choć już koniec świąt, ale jednak tak mnie to ucieszyło! Hurra! Są! Zjadłam pyszne śniadanie i pobiegłam umyć zęby. Po paru godzinach usłyszałam głos mamy ,, kochanie nie możesz jechać dziś do pracy. Moja rodzina ma przyjechać. Zresztą Weronisia na pewno będzie zawiedziona. Kochanie!" tata bez słowa, wyszedł z domu i pojechał gdzieś, a to gdzieś to jego drugi dom, czyli biuro. Zeszłam szybko na dół, mama popatrzyła na mnie i chciała coś powiedzieć, ale ja ją uprzedziłam: ,, wiem, ojciec nie spędzi z nami tego dnia. " Obie się popłakałyśmy, a ja już wtedy wiedziałam że mój włosy ojciec mnie potrzócił.

1 komentarz: